Obudziłam się nie otwierając oczu. Liczyłam na to, że to był tylko sen...No cóż, nie był. Chyba było wcześnie, chociaż w sumie jak miałam to określić siedząc w podziemiach...Zaciągnęłam kołdrę na głowę. Nagle poczułam okropny ból w plecach. Myślałam, że nie wytrzymam, a jednak. Wstałam. Stwierdziłam, że muszę bardziej pozwiedzać ,, mój dom". Spojrzałam w prawo - zauważyłam długi korytarz wieloma drzwiami. Otwierałam każde, byleby znaleźć wyjście. Zawiodłam się, takowego nie było...A za każdym pociągnięciem następnej klamki plecy bardziej bolały. Musiałam poszukać łazienki, gorąca kąpiel...O tak ! Na to czekałam ! Puściłam wodę w wannie i poszłam do pokoju obok, który chyba miał być salonem. Usiadłam na kanapie i płakałam z bólu. To tak cholernie bolało! Nie wiem, ile tam siedziałam. Spojrzałam na drzwi. Woda lała się z łazienki.
- ,,Tego mi jeszcze brakowało!"- natychmiast zakręciłam wodę i pobiegłam szukać czegoś, czym mogłabym wytrzeć podłogę. W żadnym z dotychczasowych pokoi nie znalazłam nic takiego. Stałam w korytarzu. Musiałam wyglądać naprawdę przerażająco. Nie zdziwiłabym się gdyby ktoś się mnie przestraszył...
- ,, Chwila, chwila co to jest ?!" - nagle zauważyłam jakąś drewnianą klapę obok ,, mojego" łóżka. Podbiegłam do niej i próbowałam ją otworzyć. Tak bardzo bolały mnie plecy, że nawet nie mogłam podnieść zwykłego kawałku drewna !
- ,, Ku*** ! Jest źle..." - odruchowo złapałam się za plecy. Ku mojemu zdziwieniu wyciągnęłam z nich...Pióro!
- ,, Nie, nie, nie! - rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać. Tak nie mogło być - Dobra, Van. Weź się w garść! To sen! To musi być sen, a ja zaraz się obudzę, pójdę do szkoły, przywitam się z żyjącym Marcinem, dostanę jeden z testu...Tak, tak będzie".
Jakimś cudem otworzyłam tą klapę . Wślizgnęłam się do środka. Znowu znalazłam się w małym, ładnie urządzonym pokoiku. Na środku stał spory stół. Spojrzałam na blat. W świetle lampy błyszczał wspaniały łuk, do którego dołączony był woreczek ze ,, strzałami miłości" jak z jakiejś krótko metrażowej bajki pisanej przez pijanego gościa siedzącego na kiblu... Obok ,, narzędzia" stały dwie drewniane kukiełki przypominające ludzi. Wszędzie były półki, a na nich wszelkiej wielkości książki, jak się okazało o tematyce miłości.
- ,, Chyba wygląda na to, że jestem amorem"...
Hej! Dzięki za aktywność pod ostatnim postem ;3 Jesteście wielcy! Czytałeś? Zostaw po sobie komentarz, nawet nie wiesz jak to motywuje ;)
E no brawo :*
OdpowiedzUsuńE no, dziękuję ;*
Usuń