Przepraszam za to, że wczoraj nie było posta, ale nie miałam czasu :C Dzięki za komentarze - nawet nie wiecie jak to motywuje ;> Zapraszam do czytania :
Spojrzałam w górę. Chciałam się stąd wydostać, ale sytuacja dawała mi znać, że chyba nie ma takiej opcji. Postrzelałam trochę do książek. Czułam się jak jakieś dziecko bawiące się w Roobina Hooda. Położyłam się na stole i dzieciństwo wróciło. Podwórko, trzepak... Znowu się rozpłakałam, czy ja nie mogę być normalna i cały czas nie użalać się nad sobą?! Nienawidzę tego czegoś, kim teraz zostałam. Nie wiem, ile tam siedziałam. Godzinę, dwie, trzy... Z bezsensownego gdybania wyrwały mnie kroki. Ktoś chodził po moim ,, mieszkaniu "! Z zaciekawieniem nasłuchiwałam dźwięków odchodzących z góry.
- Nienawidzę Cię! - wypalił jakiś nastolatek
- Ale czy ty nie rozumiesz, że nie miałam na to wpływu? Tom, zrozum... - to była chyba jego matka
- Nigdy nie zrozumiem tego, jak mogłaś zdradzić ojca!
- Tom... - kobieta o ciepłym głosie już nie wytrzymała... Wybiegła. Postanowiłam wyjść. Miałam to gdzieś czy mi się uda czy nie. Wiem, że i tak chłopiec mnie nie zobaczy, ale wiedziałam co przeżywa. W moim idealnym świecie przez kilka lat krążył ojciec alkoholik. Moja mama się go bała - ja z resztą też... Aż pewnego dnia zebrała się na odwagę i uciekła. To był najlepszy dzień w moim życiu. Pociągnęłam się i zobaczyłam tego chłopaka. Był śliczny. Był brunetem o pięknych niebieskich oczach. Mogłabym się na niego gapić godzinami, jednak jego wzrok całkowicie mnie spłoszył. Wiedziałam, że mnie nie widzi, ale i tak stwierdziłam, że nie będę się wychylać. Ciekawość jednak wzięła u mnie górę. Wychyliłam się poraz drugi. Wyglądał na ok. dziewiętnaście lat. Nagle jego śliczne niebieskie oczy spojrzały w moją stronę.
- Ej, ty! Nie chowaj się... - zadrżałam
- Ty mnie widzisz? - wypaliłam nieśmiało
- A dlaczego miałbym Cię nie widzieć? - on tak słodko się śmieje...
- Eh, no, nie ważne...
- To pokażesz mi się czy nie?
- Nie za bardzo mogę...
- Dochowam tajemnicy, jeśli to coś strasznego... - wiedziałam, że nie mogę, ale bardzo mu ufałam. Konsekwencje nie były ważne. Liczył się on.
- Masz się nie przerazić, ok?
- A co skrzydła masz? - zaśmiał się.
- A byś się zdziwił... - momentalnie wyskoczyłam z piwniczki i usiadłam na łóżku. Jego oczy były pełne przerażenia... A potem śmiechu.
- To żeś mnie nabrała. Myślałem, że są prawdziwe.
- Są...
Aaaaa ❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️Kocham to ! ❤️❤️❤️
OdpowiedzUsuńAaaaaaaa dziękuję kochana <3
UsuńJezu! Piekne ! Kocham! Chce wiecej! *-*
OdpowiedzUsuńJutro kolejne :) Dzięki <3
OdpowiedzUsuń