piątek, 13 marca 2015

Rozdział 1

Oto moje pierwsze opowiadanie ( a raczej jego pierwsza część ). Krytykę przyjmuję na klatę xD :
Hej, zapytasz kim jestem ? I tu dostaniesz hmm, chociażby ,, ciekawą" odpowiedź. No cóż...Jestem aniołem. Tak, dobrze przeczytałeś, ale nie jest tak od zawsze...Wiodłam życie, o którym marzyła każda nastolatka. Wiecie, przystojny i mądry chłopak, wspaniała, wyrozumiała przyjaciółka, kochająca rodzina...Gdyby nie jeden dzień...
- Kochanie ? - zapytał Marcin ( wspomniany wcześniej przystojny, mądry chłopak )
- Hmmm? - odparłam
- Pójdziemy do parku na spacer ?
Rozumieliśmy się bez słowa, więc złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę drogi. Przechodząc przez pasy popatrzyłam w stronę aut ,, nie, nie, nie! ". Straciłam przytomność...Przez głowę przeleciały mi wszystkie wspomnienia...I nagle ze wspaniałej wędrówki po moim życiu wyrwał mnie szum aut ,,gdzie ja jestem ?" - pomyślałam. Wstałam i rozejrzałam się. Byłam na jakimś sporym budynku. Przerażona zbiegłam na dół. Gdybyście widzieli minę wszystkich pracowników biura. W sumie, też bym się zdziwiła gdyby jakaś dziewczyna w poszarpanych ubraniach cała we łzach przebiegała po moim biurze...Kiedy znalazłam się już na dole wieżowca zaczęłam biec, wpadałam na setki ludzi, ale wtedy raczej mnie to nie obchodziło. Nie wiedziałam gdzie jestem póki nie wpadłam na jakiś płot. To był płot mojego domu. Z niepewnością uchyliłam drzwi wejściowe. Moim oczom ukazał się policjant, który właśnie oznajmiał moim rodzicom, że umarłam. Byłam jedynaczką, więc logiczne było to, że moi rodzice popadli w niesamowity szloch...Jakże mi ich było żal...Ale chwila, chwila ja UMARŁAM. To w takim razie co ja tu robię ? Miałam tego dosyć. Trzasnęłam drzwiami i znowu uciekłam. Uciekłam tam, gdzie właśnie powinnam być z Marcinem. Usiadłam na ławce i płakałam nie mogłam tego pojąć, to było...Poza granicami mojego myślenia. Jakiś pies zaszczekał, a że jestem nienormalna to musiałam się odwrócić. Obok parku był las, z którego dochodził ten dźwięk. Zauważyłam tam schody, schody prosto w ziemię. ,, W sumie co mi szkodzi i tak już nie żyję..." i ruszyłam w stronę ,,znaleziska". Schodziłam krętymi schodami z rosnącym niepokojem, gdy w końcu dotarłam do małego, skromnego pokoju. Odwróciłam się, a wyjścia już nie było. ,, Czyli jednak mam tu zostać?" skoro już byłam na to skazana to czy miałam jakieś inne wyjście niż rozejrzenie się po moim ,,nowym domu" ? Przeszukałam szafki i natknęłam się na dużą, widocznie starą książkę. Zdmuchnęłam z niej kurz i zabrałam się do czytania. Po pierwszych linijkach już dowiedziałam się, że jestem aniołem. Aniołem, aniołem, który sprawia, że ludzie się zakochują. Jak on miał? Chyba amor, ale w każdym razie nigdy nie miałam chęci zostania aniołem. Nieco przerażona zamknęłam książkę i położyłam się do łóżka licząc na to, że to jest tylko sen. Tym razem długo nie mogłam zasnąć...


Jak wam się podoba ? Kontynuować ? Krytykę przyjmuję na klatę xD Miłego dnia ! 

8 komentarzy:

  1. Zbyt za dobrze ty ty misiu mój ❤️❤️❤️❤️Hahahha pisz a nie xd jeszcze fanów zdobędziesz mówię ci xd

    OdpowiedzUsuń
  2. No no <3 mówilamze piekne.... zobaczysz zrobimy kariere xdd

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana, no to jest rewelacyjne!
    No nie chciałam komentować, bo to lepsze od mojego i tak mi wstyd :C
    Ale dobra, dobra, ty się u mnie chamsko reklamujesz to ja też mogę hehehe: www.oryginalnadziewczyna.blogspot.com ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejku, mega! Czekam na kolejne rozdziały *o*
    http://life-is-not-horrible.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, dzięki <3 Następny rozdział jutro ( o ile mój mózg wyprodukuje jakąś kontynuację xd ) :)

      Usuń